sobota, 16 września 2023

Studium pacjenta rehabilitacji cz. 26 czyli Pacjent z kijem w dupie.

Codziennie, kiedy tylko otwieram drzwi biura i kieruję się do mojego stanowiska, ta myśl powraca. Przychodzi niemal mechanicznie, z każdym puknięciem klawisza i brzękiem telefonu. Czy naprawdę jestem skazany na ten monotoniczny, pochłaniający ducha tryb życia? Często wyobrażam sobie, jak pewnego poranka budzę się, wyłączam telefon i po prostu nie idę do pracy. Nie dlatego, że jestem leniwy czy nieodpowiedzialny, ale dlatego, że pragnę więcej niż tej mechanicznej rutyny.

Pewnie wielu by się zdziwiło, gdyby dowiedziało się, że nie zależy mi na tym, co napiszą mi w świadectwie pracy. W końcu to jest to, co dla wielu liczy się najbardziej, prawda? Ale czy naprawdę? Czy to właśnie świadectwo pracy decyduje o naszej wartości? Osobiście, nie zamierzam się nim chwalić przed kolejnym pracodawcą. Wolałbym, żeby poznał mnie jako człowieka, moje wartości, zasady i umiejętności, a nie po prostu kolejne stanowisko w korporacji, które zajmowałem.

Nie jestem dumny z miejsca, w którym pracuję teraz. Może brzmi to surowo, ale wolałbym przyznać się do pracy dla lichwiarza niż dla korporacji, która zdaje się nie mieć sumienia. Widzę, jak korporacja ta wyciąga z ludzi wszystko, co mają - nie tylko pieniądze, ale i zdrowie, czas i energię. Czy tak powinno być? Czy naprawdę jesteśmy skazani na życie w takim świecie, w którym korporacje dyktują nam warunki? Myslę, że pora coś z tym zrobić. Porozmawiać, walczyć o swoje, poszukać innych możliwości. Bo w końcu, czy nie chcemy żyć pełniej, autentycznie i w zgodzie z własnymi przekonaniami?

Brak komentarzy: